<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Blog Szafranny</title>
	<atom:link href="http://szafranna.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://szafranna.wordpress.com</link>
	<description>Podróże, książki, życie</description>
	<lastBuildDate>Wed, 03 Aug 2011 11:19:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='szafranna.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Blog Szafranny</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://szafranna.wordpress.com/osd.xml" title="Blog Szafranny" />
	<atom:link rel='hub' href='http://szafranna.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Rozdział XII</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/08/03/rozdzial-xii/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/08/03/rozdzial-xii/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Aug 2011 10:58:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=170</guid>
		<description><![CDATA[Starzec uśmiechnął się, widząc, że jego podopieczny odnalazł rodzinę. Spojrzał w stronę lasu i również on dostrzegł smoka. Gad znów się pojawił w pobliżu miejsca, w którym przebywał Rughalt. Mężczyzna ponownie spojrzał na wioskę i odszedł w kierunku lasu. Nikt więcej o nim nie słyszał. *** Mori wybrał się do biblioteki. Do tego samego miejsca, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=170&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Starzec uśmiechnął się, widząc, że jego podopieczny odnalazł rodzinę. Spojrzał w stronę lasu i również on dostrzegł smoka. Gad znów się pojawił w pobliżu miejsca, w którym przebywał Rughalt. Mężczyzna ponownie spojrzał na wioskę i odszedł w kierunku lasu. Nikt więcej o nim nie słyszał.</p>
<p>***<br />
Mori wybrał się do biblioteki. Do tego samego miejsca, gdzie lata temu przeżył drugie spotkanie z gadem. Chociaż od jego powrotu minęło już parę lat, nie widział więcej swojego starego mentora. Nie bardzo też wiedział, co się mogło z nim stać. Po wiosce jednak krążyły opowieści o człowieku, który pokonał jaszczura. Nie bardzo w to wierzył &#8211; Rughalt był za stary w jego mniemaniu na takie ekstrawagancje, a wydawało mu się, ze to on jest tym, który zabije smoka. Dlatego też bardzo zależało mu na dokończeniu książki, którą przed laty zaczął czytać. Chciał się dowiedzieć jak nawięcej o czekającym go przeciwniku.<br />
Wspomnienia wróciły szeroką falą, gdy  wszedł do budynku. Znów czuł się jak mały chłopiec wśród starych ksiąg. Tym razem jednak nie tracił czasu na podziwianie pięknie oprawinych woluminów, tylko od razu chwycił grubą księgę i niewiele myśląc zagłębił się w lekturze.<br />
&#8222;&#8230;Dlatego też bogowie zesłali na ziemię łowcę. Podobnego do męża szanowanego, ale nieśmiertelnego. W boju życie mógł mu zabrać jedynie smok, podobnie jak tylko on mógł gada ubić. A wszystko to dla tego, że pochodził z wody, a stworzyła go dobra Pani wszelkich wód, która miłowała ziemię i ludzi tworzyła. Nieśmiertelny, bo tak go nazwali przedwieczni, miał wędrować po ziemi i wybijać smoki. W zależności od czasów i przeciwnika, dobierał sobie ludzi, by mu pomagali. Jednak jego przeznaczeniam był Najstarszy, tak samo jak przeznaczeniem smoka był łowca. W ostatecznym boju mieli się spotkać sami, ale kto wygra, tego nie wie nikt&#8230;&#8221;<br />
Mężczyzna zatrzasnął księgę. Niczego nowego się nie dowiedział, wydawało mu się, że historia z łowcą jest przesadzona. Cięzko wstał od stołu, na którym leżała księga i ruszył w stronę domu. Postanowił, że już niedługo wyruszy na spotkanie jaszczura i odpłaci mu za te wszystkie lata rozłąki z rodziną. Dlatego też, tuż po powrocie wziął miecz, przygotował zbroję, tę samą, którą kiedyś przygotował mu Rughalt i nocą wyruszył do lasu.<br />
Po dwóch dniach drogi natknął się na pierwsze oznaki byności smoka. Zacisnął więc pięści i dalej wędrował między drzewami, w międzyczasie polując i odpoczywając, by nie stracić sił.<br />
Szóstego dnia dotarł do jaskini, w której żyło zwierzę. Jak wielkie było jego zdziwienie, gdy nie znalazł smoka, a środku polany otaczającej jamę ujrzał złote kajdany leżące obok wbitego w ziemię ostrza. Mori poznał miecz Rughalta, jak również kajdany, noszone przez bestię.<br />
- A więc to wszystko, cała moja podróż i cała nauka, była poświęcona wam dwóm -  stwierdził stojąc przy atrybutach Nieśmiertelnego i Najstarszago &#8211; Ale który z was wygrał? &#8211; pytanie mężczyzny zawisło w powietrzu nie oczekując odpowiedzi. Wziął więc miecz swojego dawnego przewodnika i okowy gada, po czym skierował się w stronę wioski. Tylko tyle mu pozostało.<br />
KONIEC</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/170/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=170&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/08/03/rozdzial-xii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rozdział XI</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/08/02/rozdzial-xi/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/08/02/rozdzial-xi/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Aug 2011 10:58:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=168</guid>
		<description><![CDATA[Jego rodzinna wieś nie zmieniła się przez te dwadzieścia lat. Spojrzał na towarzyszącego mu starca. Rughalt uparł się, że będzie mu towarzyszył. Od śmierci Korina nie miał przyjaciół, a jednyną osobą z którą normalnie rozmawiał był Mori. Reszta mieszkańców traktowała dziadka jako rąbniętego i nierzywidywalnego wariata, który utrzymywał, że widział smoki. Ludzie na ogół pukali [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=168&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jego rodzinna wieś nie zmieniła się przez te dwadzieścia lat. Spojrzał na towarzyszącego mu starca. Rughalt uparł się, że będzie mu towarzyszył. Od śmierci Korina nie miał przyjaciół, a jednyną osobą z którą normalnie rozmawiał był Mori. Reszta mieszkańców traktowała dziadka jako rąbniętego i nierzywidywalnego wariata, który utrzymywał, że widział smoki. Ludzie na ogół pukali sie w głowy, gdy słyszeli tekie rewelacje. Ale to początkowo nie zniechęcało staruszka, dopiero potem, gdy zauważył, że jest wykluczony ze środowiska stał sie zgorzkniały i na nowo rządny przygód. Dlatego nowinę o wyprawie swojego podopiecznego potraktował jako zew łowcy smoków. Chciał po raz ostatni zobaczyć to majesteyczne zwierzę.<br />
Gdy tak stali na wzgórzu poprzedzającym wioskę, mężczyznę nagle przeżył wstrząs.<br />
- Tam, Mistrzu, czy Ty też widzisz tych starych ludzi, siedzących pod chałupą i karmiących drób? Proszę Cię, powiedz, że Ty też to widzisz&#8230; -wzruszenie prawie odebrał mu mowę.<br />
- No widzę ich, i co? &#8211; wzruszył ramionami jego towarzysz. Zdziwił sie trochę. Ludzie, jak ludzie. Żadnych nowości, żadnych dziwactw. Ot, zwykli mieszkańcy zwykłej wsi. Do tego wcale nie najbogatsi.<br />
- Poczekaj na mnie, to zajmnie mi chwilę.<br />
Mori wszedł do wioski. Niewiele sie tu zmnieniło, takie same budynki, jakie pamiętał, ludzie tylko starsi o te dwadzieścia lat. Wszedł w znajomą zagrodę. Rozejrzał się za psem. Nigdzie nie było go widać. &#8222;Pewnie zdechł, w końcu bardzo dawno tu nie zaglądałem&#8221; stwierdził. Podszedł do ludzi siedzących przed chałupą.<br />
- Kim jesteś Panie? &#8211; zapytała kobieta. Była sucha i wiotka, cięzka praca wyniszczyła jej twarz, która mimo wszystko zachowała przyjazny uśmiech dla każdego &#8211; przypominasz mi kogoś, ale nie mogę sobie przypomnieć kogo&#8230; &#8211; zawiesiła głos. Mężczyzna siedzący obok niej nie zaszczycił przybysza najmniejszym spojrzeniem. Cały czas siedział wyprostowany, a jego wzrok utkwiony był w lesie.<br />
- Nie przejmuj się moim mężem Panie. Siedzi tak odkąd straciliśmy syna w czasie bitwy łowców ze smokiem w naszej wiosce. Wiem, że to brzmi niewiarygodnie, ale na prawdę na własne oczy widziałam gada plującego ogniem, podobnie jak większość wsi. Traf chciał, że rzygnął ogniem w naszą chałupę, gdzie spał nasz synek&#8230; &#8211; oczy kobiety zaszyły sie mgłą. Pojedyńcza łza spłyneła jej po poilczku &#8211; wypłakałam oczy. Najpierw straciłam pierworodnego na polowaniu, a potem drugiego w pożarze. Proszę miej litość nad starymi ludźmi.<br />
- Tak, Geddy zginął, ale prawdopodobnie było to dzieło tego samego smoka, który podpalił waszą chałupę&#8230; -zaczął Mori, ale kobieta mu przerwała.<br />
- Znałeś mojego syna Panie? Cóż to za radość. A mogę wiedzieć jak się poznaliście?<br />
- Zasadniczo mamo, wychowałem się razem z nim. &#8211; odpowiedział, po czym dodał &#8211; jam jest  Wasz syn, Annemori. Przez te dwadzieścia lat sądziłem, że nie żyjecie, a teraz&#8230; &#8211; łzy popłynęły nie tylko po jego policzku. Dotychczas milczący mężczyzna zalał się łzami i rzucił się na szyję syna.<br />
- Dziecko moje, Ty żyjesz&#8230; &#8211; chrapliwe słowa wyrażały całą gamę uczuć. Teraz już i jego matka przytulała się do swojego dziecka.Ponad głowami starych rodziców mężczyzna dostrzegł ciemną, podłużną sylwetkę smoka, unoszącą sie nad lasem. &#8222;Dopadnę Cię kiedyś gadzie. Ale teraz będę się cieszył odzyskaną rodziną&#8221;.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/168/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/168/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/168/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/168/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/168/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/168/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/168/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/168/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/168/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/168/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/168/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/168/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/168/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/168/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=168&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/08/02/rozdzial-xi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rozdział X</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/08/01/rozdzial-x/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/08/01/rozdzial-x/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Aug 2011 10:57:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=166</guid>
		<description><![CDATA[-Dziś, drogi Mori, staniesz się pełnoprawnym pogromcą smoków &#8211; uroczysty ton Rughalta niósł się po pomieszczeniu &#8211; Skończyłeś już szkolenie i ani ja, ani Korin nie jesteśmy w stanie nauczyć Cię czegoś więcej. Witaj w naszym gronie &#8211; zakończył podniośle i poklepał młodego mężczyznę po plecach. Był dumny z chłopaka, który uczył się pilnie przez [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=166&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>-Dziś, drogi Mori, staniesz się pełnoprawnym pogromcą smoków &#8211; uroczysty ton Rughalta niósł się po pomieszczeniu &#8211; Skończyłeś już szkolenie i ani ja, ani Korin nie jesteśmy w stanie nauczyć Cię czegoś więcej. Witaj w naszym gronie &#8211; zakończył podniośle i poklepał młodego mężczyznę po plecach. Był dumny z chłopaka, który uczył się pilnie przez ponad dziesięć lat. W tym czasie wiele się wydarzyło, wiele razem przeszli. Korin z trudem podniósł się z krzesła. Był wśród nich najstarszy i najbardziej doświadczony. Długie lata tułaczki i ciągłej walki zgarbiły mu plecy i powykrzywiały palce.<br />
- Kochany chłopcze, chodź, niech Cię uściskam &#8211; starzec z trudem wydobywał słowa &#8211; przekazałem Ci cała moją wiedzę. Zobowiązuję Cię do przekazywania jej dalej, kolejnym pokoleniom łowców. Widzisz, mój czas dobiega końca, podejrzewam, że nie ujrzę już ponownie czasnego smoka z Ponurej Kniei. A szkoda, bo jest na prawdę pieknym stworzeniem. Moglibyśmy się wiele od niego nauczyć&#8230; &#8211; wypowiedź przerwało nagle donośne chrapanie przemawiającego. Na twarzy Moriego pojawił się uśmiech. Tych dwóch mężczyzn dbało o niego jak o syna.<br />
- A to dla Ciebie &#8211; drugi mężczyzna na chwilę zniknął za drzwiami, by pojawić się z pięknym mieczem &#8211; na gardzie wyryte jest Twoje imię. To taki prezent od nas, używaj go z godnością i rozwagą. Spraw, byśmy już zawsze byli z Ciebie dumni.<br />
Miecz był schowany w pięknie zdobionej pochwie. Sama klinga zachwycała starannością wykonania, a połyskujące na jej  rękojeści grawery tylko potęgowały wrażneia esetyczne patrzącego.<br />
- J-j-j-ja nie wiem co powiedzieć. Jest piękny&#8230; &#8211; młodzieńcowi odebrało mowę. Wyjął ostrze z pochwy. Było idealnie wyważone, aż przyjemnie się je trzymało, mimo znacznego ciężaru &#8211; będę je nosił na plecach, by nie zawadzać sobie i przypadkiem go nie uszkodzić &#8211; postanowił.<br />
- Dobrze, dobrze, podziękujesz nam, jak ten miecz oceli Ci kiedyś życie &#8211; uśmiechnął się Korin &#8211; a teraz panowie, czas na tradycyjne oblanie awansu jednego z nas.<br />
Poszli do pobliskiej karczmy. Było w niej pusto, więc mogli się wygodnie rozsiąść i rozmawiać o wszystkim, bez obawy, że ktoś ich usłyszy.<br />
- Powiedzcie mi, czy na świecie zostało wielu łowców? &#8211; z ciekawością zapytał chłopak.<br />
- Nie. Zostaliśmy tylko we trzej. Dawnymi czasy, byliśmy jedną z największych i najbardziej szanowanych organizacji. Obecnie, gdy o smokach można sie dowiedzieć jedynie z legend, jesteśmy niedobitkami. Sam rozumiesz &#8211; gdyby zabrakło ryb, rybacy też by znikli. Tak samo jest z nami. Smoki albo tak świetnie się chowają, albo już ich nie ma. Oczywiście oprócz tego czarnego. Jeżeli jeszcze dobrze kojarzę fakty, może to być nie tylko ostatni smok, ale też jeden z najstarszych i najmądrzejszych. -  Korin uwielbiał opowiadać, tym bardziej, że miał wdzięcznych słychaczy.<br />
- A nikt nie pomyślał o tym, by rozmawiać ze smokami, no nie wiem, oswoić je? &#8211; Mori postanowił drążyć temat.<br />
- A czy ktoś kiedykolwiek oswoił wiatr? &#8211; odpowiedział Rughalt &#8211; smoki to istoty rozumne, ale też i dumne, uważające naszą rasę za gorszą. Według legend tylko jednej osobie udało się rozmawiać ze smokiem, ale to podobno była dziewica, którą kiedyś porwał. Czy to prawda? Niewiadomo, ale podejrzewam, że to tyko gadanie starych bab, które chcą za wszelką cenę pokazać, że są równe mężczyznom. Chociaż nie zdziwiłbym się, gdyby sie okazało, że smoki potrafiły mówić.<br />
- A czy zabiłeś kiedyś jakiegoś smoka?<br />
- Jednego. Był stosunkowo młody i głupi, bo jak inaczej nazwać fakt, że wlazł w naszą pułapkę? Co więcej, próbował ziać ogniem, gdy staliśmy po kolana w wodzie. Ale to było wiele lat temu. W tym czasie szukaliśmy innych smoków, opowieści o nieznanych złodziejach i relacji ludzi, którzy podobno widzieli coś dużego i latającego. Tak trafiliśmy do waszej wioski. Aktualnie jesteśmy zbyt starzy, żeby ganiać za gadami. Marzy mi się spokojny dom, ogień w kominku, strawa na stole&#8230;<br />
- Czyli ten ostatni smok, został dla mnie?- Mori się zamyślił. Przeczuwał taki obrót sprawy, jednak mu to nie przeszkadzało. Stał się na swój sposób wyjątkowy &#8211; był ostatnim łowcą i miał walczyć z ostatnim smokiem.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/166/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/166/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/166/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/166/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/166/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/166/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/166/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/166/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/166/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/166/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/166/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/166/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/166/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/166/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=166&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/08/01/rozdzial-x/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rozdział IX</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/30/rozdzial-ix/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/30/rozdzial-ix/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Jul 2011 10:56:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=164</guid>
		<description><![CDATA[- Mori, uważaj! &#8211; młodzieniec w ostatniej chwili zszedł z toru lotu bełtu. Trzej mężczyźni schronili się za drzewami. Ostatnimi czasy podróżowali po lasach, a ten był wyjątkowo przyjemny &#8211; mnóstwo drzew i zwierzymy łownej. - No to koledzy, mamy towarzystwo &#8211; mruknął Ruhgalt. Ostrożnie wyjrzał zza pnia, by za chwilę gwałtownie się cofnąć przed [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=164&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Mori, uważaj! &#8211; młodzieniec w ostatniej chwili zszedł z toru lotu bełtu. Trzej mężczyźni schronili się za drzewami. Ostatnimi czasy podróżowali po lasach, a ten był wyjątkowo przyjemny &#8211; mnóstwo drzew i zwierzymy łownej.<br />
- No to koledzy, mamy towarzystwo &#8211; mruknął Ruhgalt. Ostrożnie wyjrzał zza pnia, by za chwilę gwałtownie się cofnąć przed nadlatującym pociskiem &#8211; cholera, ten dupek je zatruł!<br />
- Dobrze wiedzieć, ale kto to jest?<br />
- Jeszcze nie wiem, ale musi być młody lub ślepy, bo celowanie średnio mu wychodzi, na nasze szczęście. Mori, co ty wyprawiasz?! &#8211; chłopak wykorzystał fakt, że strzelano do towarzysza i sam zaczął celować. Posłał bełta w kierunku assasyna akurat w momencie, gdy jego mistrz zwrócił na to uwagę. &#8211; Życie Ci nie miłe gówniarzu?!<br />
Nie dokończył, bo z krzaków, gdzie schowany był zabójca doszedł ich jęk.<br />
-  Na wszystkich bogów! Młody, trafiłeś! &#8211; z podziwem zawołał Korin. We trzej ostrożnie zaczęłi zbliżać się do krzaków, ale coraz głośniejszy jęk utwierdzał ich w przekonaniu, że nie dość, że Mori w ogóle trafił, to jeszcze w takie miejsce, które uniemożliwiało napastnikowi poruszanie się. Ostrożnie zajrzeli w krzaki.<br />
To co zobaczyli na chwilę odebrało im mowę. Siedziała tam na oko osiemnastoletnia dziewczyna, bełt nie tyle trafił ją, co przeciął skórę na lewej ręce. Nie przeszkadzało to jej w jęczeniu, ani nie ukróciło jej pewności siebie.<br />
- Kim jesteś? &#8211; zapytał się  najstarszy mężczyzna.<br />
- A wy? I jakim prawem łazicie sobie po lesie mojego ojca? &#8211; kobieta patrzyła na nich spode łba.<br />
- Ten las ma właściciela? Nie wiedzieliśmy, najmocniej przepraszamy. Ale wystarczyło nas o tym poinformować, a poszlibyśmy stąd.<br />
- I co jeszcze? Jesteście okropnymi kłusownikami! Poczekajcie powiem tatusiowi&#8230;<br />
- Ej, ej, zwolnij mała &#8211; tym razem odezwał się Mori &#8211; to Ty do nas strzelałaś, do tego zatrutymi strzałami. I to my jesteśmy w tym momencie całi i zdrowi, a Ty, jak widzę, nie.<br />
- Jesteście okropni, ja,  ja&#8230;. &#8211; dziewczę rozpłakało się rzewnie.<br />
- Chodź odprowadzimy Cię do domu &#8211; Rughalt podał jej ręke i pomógł wstać. Z trudem udało im się odprowadzić marudną panienkę do domu. Całą drogę jęczała i groziła mężczyznom srogimi konsekwencjami szwędania się po lesie.<br />
Na miejscu, gdy poznali już owego groźnego mężczyznę, okazało się, że dziewczyna starała się udowodnić ojcu, że nie potrzebuje męża. Dlatego próbowała złapać jakiegoś przestępcę, najlepiej kłusownika, bo na wojownika nie miała siły, ani okzaji takowego spotkać, a bełty nie były zatrute &#8211; przynajmniej nie do końca. Substancja na nich się znajdująca miała ogłupić delikwenta tak, by  sam przyszedł za dziewczyną do dworu.<br />
- Niezła historia &#8211; podsumował całośc Korin.<br />
- W ramach przeprosin zapraszam Panów za kolację i oferuję wam nocleg &#8211; ojciec dziewczęcia starał sie im wynagrodzić nieprzyjemne przeżycia &#8211; co więcej, macie Panowie, dożywotnie pozwolenie na przemierzanie moich lasów &#8211; dodał, patrząc z ukosa na córkę.<br />
- Dziękujemy Panu serdecznie.<br />
Gdy spożywali kolację, do pomieszczenie wszedł mężczyzna z listem na tacy. Podał go Rughaltowi, kóry ze zdziwienie otworzył pismo. Jego twarz mieniła się mnogością uczuć. Spojrzał na Korina i podał mu papier. Ten również go przeczytał i szeroko się uśmiechnął.<br />
- Czyli nagroda została zdjęta z naszych głów &#8211; stwierdził szczerząc zęby.<br />
- Co to znaczy?  - pierwszy odezwał się Mori.<br />
- Jeżeli dobrze zrozumiałem, nigdy wiecej assasyni nie będą na nas polować. To znaczy, że dostali lepsze zlecenie. &#8211; w zamyśleniu odparł Rughalt &#8211; czyli na razie mamy spokój. Panowie, musimy to uczcić! &#8211; wziął do reki kielich i pociągnął z niego zdrowy łyk wina.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/164/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/164/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/164/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=164&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/30/rozdzial-ix/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rozdział VIII</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/29/rozdzial-viii/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/29/rozdzial-viii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jul 2011 10:54:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=162</guid>
		<description><![CDATA[- Gdzie my wogóle jesteśmy? Korni, pokaż mi lepiej tę mapę! -  Rughalt wyrwał towarzyszowi z rąk świstek papieru -Ty głąbie, trzymałeś ją do góry nogami!. - Przepraszam, to nie moja wina. Przecież dobrze wiesz, że od naszego ostatniego spotkania z assasynami gorzej widzę &#8211; Korin nie krył oburzenia &#8211; to Ty się uparłeś, żeby kierować [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=162&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Gdzie my wogóle jesteśmy? Korni, pokaż mi lepiej tę mapę! -  Rughalt wyrwał towarzyszowi z rąk świstek papieru -Ty głąbie, trzymałeś ją do góry nogami!.<br />
- Przepraszam, to nie moja wina. Przecież dobrze wiesz, że od naszego ostatniego spotkania z assasynami gorzej widzę &#8211; Korin nie krył oburzenia &#8211; to Ty się uparłeś, żeby kierować się tą mapą. Mógłbyś się pozbyć złudzeń, nie uda nam się uciec przed tymi psycholami.<br />
- A dlaczego wogóle oni ścigają akurat nas? &#8211; Mori był już zmęczony. Odkąd jesgo mistrz kapnął sie, że mieli w drużynie zdrajcę ciągle się przemieszczali. Teraz, gdy siedzieli już w ciepłym pokoju mógł spokojnie się o wszystko wypytać.<br />
- Bo widzisz chłopcze, pewni ludzie mają pieniądze i władzę. Dzięki temu wydaje im się, że mogą panować nad czyimś życiem. Jeżeli ktoś im sie przeciwstawia wynajmują ludzi, którzy odwalają za nich całą mokrą robotę. Otóż nasza organizacja podpadła pewnemu wielmoży. O ile dobrze pamiętam przez nas stracił lwią część swoich zysków. Bardzo mu się to nie spodobało, więc postanowił wynająć assasynów, by zrobili z nami porządek. Trochę czasu nam zajęło zorientowanie się, że wszystkie &#8222;wypadki&#8221; naszych towarzyszy były ich zasługą. Sam chyba dwa razy uniknąłem śmierci. Stąd moja blizna na policzku i druga na plecach. Kiedy już wiedzieliśmy co się dzieje, oni<br />
zmienili taktykę. Dołączyło wtedy do nas paru mężczyzn. Domyślałem się, że wśród nich może być zdrajca, ale nie mogłem go zlokalizować. Skończyło się na tym, że nie mogliśmy nikomu wierzyć.<br />
- To po co przyjmowaliście ich? Nie lepiej było poczekać?<br />
- Widzisz, to nie jest takie proste. Z początku nie miałem pojęcia o wtyczce. Dopiero, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach zginął jeden z naszych zacząłem coś podejrzewać. Po małym dochodzeniu okazało się, że wszystko skupia się na trzech osobach. Byli to nowoprzybyli, jednak miałem dziwną pewność, że tylko jeden z nich jest kablem. Omir zdołał odsunąć od siebie wszystkie podejrzenia, był niezwykle sprytny. Podsuwał nam dowody na winę któregoś z kolegów, jednak nigdy nie zrobił tego osobiście. Dlatego nie mogliśmy dojść, kto za tym wszystkim stoi. Poza tmy naszej organizacji brakowało ludzi.<br />
- A nie dziwiło was zachowanie Omira? Przecież był chamski i nieuprzejmy. Nawet w stosunku do mnie, chwilę po stracie rodziców.<br />
- Był wredny, to prawda, ale przy tym był też niezłym wojownikiem, niegdy przy mnie nie stracił zimnej krwi&#8230;<br />
- W końcu był assasynem, prawda? &#8211; prychnął chłopak.<br />
- Nie przerywaj starszym &#8211; ofuknął go dowódca &#8211; sprawdzał się, ale też dużo pił. Sądziliśmy, że zalewa w ten sposób jakąś traumę, ale on po prostu był uzależniony.  Może dla tego niebraliśmy go pod uwagę. Zauważ, że po potyczce ze smokiem tejemnicze ataki ustały. Optymistycznie założyłem, że kapuś zginął. Bo tak na prawdę chciałem w to wierzyć. Nie dopuszczałem myśli, że zabójca w ten sposób by się ujawnił. Korin był poza podejrzeniami &#8211; znamy się naprawdę długo. Poza tym podczas jednej z naszych przygód prawie stracił wzrok przez gaz, który jekiś pomysłowy assasyn wtłoczył nam do pokoju.<br />
- To co w takim wypadku musimy robić? &#8211; zapytał Mori.<br />
- Czekać. I liczyć na łut szcześcia. &#8211; odpowiedział milczący do tej pory Korin.<br />
- Dlaczego? I na jaki cud liczysz?<br />
- Po pierwsze nie wiemy kto i skąd nas atakuje. Taka uroda assasynów. Tak po prawdzie nawet oni nie wiedzą dokładnie kto należy do gildii. Porozumiewają sie listownie, dlatego nie wiedzieli o samobójstwie Omira od razu. Dopiero gdy nie przysłał im listu w oznaczonym czasie zorientowali się, że cos jest nie tak. Teraz prawdopodobnie podąża za nami kolejny zabójca.<br />
- A cud?<br />
- Dwie rzeczy &#8211; tu mężczyzna się uśmiechnął &#8211; albo śmierć zleceniodawcy, albo koniec świata. Przy czym śmierć jest bardziej prawdopodobna. Assasyni nie rozróżniają klientów. Może się zdarzyć, że dostaną zlecenie na swojego obecnego zleceniodawcę. O ile dostaną odpowiednią kwotę wykonają zadanie. Wtedy nie ma im kto zapłacić za inne zlecenie, więc odpuszczają. Może też umrzeć śmiercią naturalną. Oczywiście, jeżeli zaliczamy do tego śmierć z przejedzenia &#8211; dodał z przekąsem &#8211; pozostaje nam tylko czekać&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/162/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/162/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/162/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/162/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/162/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/162/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/162/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/162/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/162/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/162/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/162/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/162/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/162/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/162/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=162&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/29/rozdzial-viii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rozdział VII</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/28/rozdzial-vii/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/28/rozdzial-vii/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jul 2011 10:53:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=160</guid>
		<description><![CDATA[- Mori, nie widziałeś gdzieś Omira? &#8211; Rughalt zawołał rosłego młodzieńca. &#8222;To już nie ta sama beksa, którą przygarnąłem&#8221; stwierdził z zadowoleniem. W ciągu czterech lat urósł, wymężniał i nabrał muskulatury. Przyjemnie było na niego popatrzeć. - Nie, widziałem go Mistrzu, może Mistrz Korin coś o nim wie &#8211; odpowiedział. Miał niski, ciepły głos. Był [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=160&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Mori, nie widziałeś gdzieś Omira? &#8211; Rughalt zawołał rosłego młodzieńca. &#8222;To już nie ta sama beksa, którą przygarnąłem&#8221; stwierdził z zadowoleniem. W ciągu czterech lat urósł, wymężniał i nabrał muskulatury. Przyjemnie było na niego popatrzeć.<br />
- Nie, widziałem go Mistrzu, może Mistrz Korin coś o nim wie &#8211; odpowiedział. Miał niski, ciepły głos. Był już męczyzną w każdym calu. Dziewki oglądały się za nim, ale Mori miał ważniejsze rzeczy do roboty. Przede wszystkim się uczył. Teraz, gdy wiedział, co siedzi w lesie chciał być przygotowany na walkę. &#8222;Pomszczę moją rodzinę&#8221;  to postanowienie towarzyszyło mu przez wszystkie lata nauki. Dzięki niemu też znosił ciagłe uszczypliwości i drwiny Omira. Szczerze mówiąc miał nadzieję, że w końcu ktoś załatwi tego rudego drania. Ale wiedział, że zbyt wiele wymaga.<br />
- A nie siedzi gdzieś w karczmie? &#8211; zapytał się Korin &#8211; odkąd tu przybyliśmy tylko tam siedzi, pije, opowiada o swoich &#8222;bohaterskich&#8221; czynach i podrywa kobiety.<br />
- Masz rację, drogi towarzyszu. Trzeba go stamtąd zabrać nim popsuje nam reputację &#8211; zgodził się siwowłosy, po czym ruszyli w stronę przybytku. Już z tej odległości słyszeli odgłosy bójki.<br />
- Ciekawe o co znowu poszło &#8211; na głos zastanowił się Mori.<br />
- Miejmy nadzieję, że nie spowodował tego Omir, bo będziemy mieli przerąbane &#8211; mruknął przywódca przyspieszając kroku.<br />
- Przepraszam, co sie tu dzieje? &#8211; zapytał się jednego z gapiów.<br />
- Jakiś rudy przyjezdny się schlał i chciał zgwałcić córkę jesnego z kupców. A ten urządził na niego wyprawę złożoną z okolicznych osiłków. Mówię wam, ale sie dzieje&#8230;- odpowiedział zagadnięty z zadowoleniem. Najwidoczniej burdy w karczmie pełniły tu funkcję rozrywki.<br />
Z karczmy wychylił się rzeczony kupiec, ciągnący za włosy pijanego w sztok Omira. Triumfalnie podniósł go z ziemi.<br />
- Co mówi nasze prawo o takich ludziach? &#8211; zakrzyknął gromko.<br />
- Stryczek! &#8211; odpowiedział tłum.<br />
- No ta ładnie się wrobił. I co możemy teraz zrobić? &#8211; Korin pokręcił przecząco głową widząc ruch młodzieńca &#8211; prawidłowa odpowiedź: nic. Ten palant nie daje nam wyboru. Albo próbujemy go uwolnić, sami przy tym sie narażając i tracjąc poważanie w mieście lub dajemy temu spokój, ale wtedy mamy go na sumieniu. Co wy na to?<br />
- Pal sześć reputację, trzeba uwolnić towarzysza. Chodźmy. &#8211; zdecydował dowódca. Jednak nim dotarli do miejsca straceń dobiegł ich nieludzki wrzask.<br />
- Co sie tam do cholery znowu stało? &#8211; jęknął Korin &#8211; mało nam kłopotów?<br />
Wzburzony tłum się rozszedł zostawiając zdziwionego kupca i truchło ich towarzysza. Korin podszedł do trupa i obejrzał go. Wyciągnął mu z ust rozgryzioną buteleczkę, zmarszył brwi i pokazał Rughaltowi. Siwowłosy zbladł &#8211; fiolka z trucizną oznaczała człowieka z tajnej organizacji assasynów. Skonął na towarzyszy.<br />
- Musimy stąd wiać. I to migiem &#8211; w miarę kojarzenia faktów, sprawa robiła się coraz poważniejsza. Szybko zebrali swoje rzeczy i wynieśli się z miasta.<br />
- Dlaczego wyruszyliśmy? &#8211; pytanie Moriego przerwało ciężką ciszę &#8211; przecież nikt tam nas nie łączył z osobą Omira.<br />
- Jeszcze mało wiesz, chłopcze. Taką trucizną mają tylko nasi najwięksi wrogowie. To oznacza, że przez te wszystkie lata byliśmy na ich łasce i niełasce, a co więcej, oni zawsze wiedzieli co my robimy, bo mieliśmy w drużynie zdrajcę. Myślałem, że kapuś zginął w trakcie bitwy w twojej wiosce, ale jak widać się myliłem &#8211; Rughalt tylko westchnął &#8211; Teraz przynajmniej  będziemy walczyć na równych zasadach. No i zostało nas mniej, więc tym bardziej musimy trzymać się razem&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/160/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/160/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/160/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/160/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/160/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/160/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/160/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/160/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/160/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/160/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/160/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/160/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/160/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/160/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=160&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/28/rozdzial-vii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rozdział VI</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/27/rozdzial-vi/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/27/rozdzial-vi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Jul 2011 10:50:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=157</guid>
		<description><![CDATA[Biblioteka była dużym budynkiem, usytuowanym przy jednym z placów miasteczka. Sprawiała wrażenie starej, głównie przez kolor fasady &#8211; jakiś majster wymyślił, że pomaluje ją na brudnożółty kolor. Niemniej budynek był ładny, szerokie odrzwia zapraszały do odwiedzin. Zbiory biblioteki były ogromne, pochodziły bowiem nie tylko z okolicznych miejscowości, ale także zza granic państwa. Dzięki temu zjeżdżali [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=157&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Biblioteka była dużym budynkiem, usytuowanym przy jednym z placów miasteczka. Sprawiała wrażenie starej, głównie przez kolor fasady &#8211; jakiś majster wymyślił, że pomaluje ją na brudnożółty kolor. Niemniej budynek był ładny, szerokie odrzwia zapraszały do odwiedzin. Zbiory biblioteki były ogromne, pochodziły bowiem nie tylko z okolicznych miejscowości, ale także zza granic państwa. Dzięki temu zjeżdżali się tu najwybitniejsi historycy i naukowcy z całego kraju.<br />
- Dobrze, chłopcze. Znasz zasady &#8211; bierzesz ksiązki i je czytasz na miejscu &#8211; mężczyzna przypomniał zasady chłopakowi &#8211; i  żebyś mi tu nie narozrabiał. Ja będę w innym skrzydle, więc nie martw się o mnie, a jeżeli będziesz miał jakies problemy z wyborem książki możesz poprosić o pomoc bibliotekarza.<br />
- A czy&#8230; &#8211; nim chłopak dokończył pytanie jego opiekuna już nie było.  Wzruszył więc tylko ramionami i wszedł między regały, wiedział przecież czego szuka. Złota oprawa tomiszcza wyróżniała je spośród innych ksiąg. Wolumin był strasznie ciężki, nie zniechęciło to chłopaka. Przytaszczył księgę do stolika i zagłębił isę w lekturę.<br />
&#8221; &#8230; i bogowie wysłali na ziemię smoki. Miały one przygotować ziemię dla innych istot, dlatego dana im była władza nad ogniem, powietrzem i ziemią. Jedynie woda była żywiołem, przed którym smoki musiały sie ukorzyć. W wodzie rządziły inne istoty (&#8230;) Smoki rozpleniły się po całym globie. Jednak nie podobała im się rola przygotowujących. Postanowiły  się zbuntować, wola bogów była dla nich potwarzą. Przewodził im Najstarszy, smok, kórego imię owiane było tajemnicą. Pojawił się pierwszy, a posłuch wśród innych zdobył swoją  siłą i przebiegłością. Taki stan rzeczy nie spodobał się bogom, wysłali więc&#8230;&#8221;<br />
Nagły huk przerwał przyjemną lekturę, a wywołał niezłe zamieszanie. Chłopiec stał zdezorientowany, biegający i pokrzykujący ludzie przypominali mu traumatyczne zdarzenia sprzed roku.<br />
- Rusz się mały, smok się pojawił! &#8211; nagłe pojawienie się Korina wyrwało go z marazmu &#8211; musimy pomóc Rughaltowi, bo Omir znów się gdzieś zawieruszył. A to bydlę może spalić ten przybytek  i będziemy mieli problem. No rusz się! &#8211; poganiał chłopaka.<br />
Wybiegli z budynku. Ogromny czarny smok  wisiał w powietrzu nad siwowłosym mężczyzną. Walczyli zażarcie, nie zwracając uwagi na otocznie. Smok co prawda rzygał ogniem, ale kule nie trafiały w budynki &#8211; celował w człowieka, wiec większość trafiała w ziemię. Złote kajdany smoka błyszczały w słońcu, nadając mu powagi i piękna. Nalge człowiek trafił w najczulesze miejsce jaszczura, jednocześnie rozległ się straszny ryk. Smok szarpnął ogonem, ale zaczepił nim o jedną z wież, znajdujących się w mieście. Poderwał się w góre i odleciał.<br />
- Mistrzu, nic ci sie nie stało? &#8211; Mori podbiegł do dyszącego po walce mężczyzny. &#8211; przepraszam, powinienem ci pomóc, ale&#8230; &#8211; chłopiec zaczął sie tłumaczyć, ale przeciez nie mógł przyznać się do słabości &#8211; to zawsze powtarzał Omir. Chociaz był złośliwy, czasami mówił coś mądrego. A przynajmniej tak się wydawało chłopcu.<br />
Wojownik pokęcił głową.<br />
- Nic się nie stało młody &#8211; pogładził go po czuprynie. Domyślał się, że zamieszanie, wywołane przez smoka mogło przywołać złe wspomnienia Moriego &#8211; zobacz, jstem cały, nic się nie spaliło. Wszyscy przeżyli, ale to tylko dla tego, że domy nie są zbudowane tu z drewna, a z kamienia. Nie musisz tym się przejmować. Powiedz mi, co robiłeś zanim pojawił się ten gad? &#8211; siwowłosy dobrze wiedział  jak odwrócić uwagę młodzieńca od wspomnień.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/157/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=157&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/27/rozdzial-vi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rozdział V</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/26/rozdzial-v/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/26/rozdzial-v/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jul 2011 10:49:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieści]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=155</guid>
		<description><![CDATA[-Mori skup się -głos mentora wyrwał chłopca z rozmyślań o przyjemnościach &#8211; niczego się nie nauczysz. Chłopcze, obiecałeś coś Rughaltowi, więc choć trocę sie staraj. A jeżeli będziesz robił postępy zabiorę cię do biblioteki &#8211; wystarczyło tylko wspomnienie o tym miejscu, by dzieciak z nową werwą wziął się do nauki ze zdwojonym zapałem. Wiedział, że [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=155&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>-Mori skup się -głos mentora wyrwał chłopca z rozmyślań o przyjemnościach &#8211; niczego się nie nauczysz. Chłopcze, obiecałeś coś Rughaltowi, więc choć trocę sie staraj. A jeżeli będziesz robił postępy zabiorę cię do biblioteki &#8211; wystarczyło tylko wspomnienie o tym miejscu, by dzieciak z nową werwą wziął się do nauki ze zdwojonym zapałem. Wiedział, że w bibliotece znajduje się mnóstwo książek o wszystkim. Pamiętał o swojej pierwszej tam wizycie. Uśmiech pojawiał się na jego twarzy gdy tlyko o tym pomyślał. Znalazł wtedy świetną książkę &#8222;Twarze bogów&#8221;. Nie wiedział do końca o czym była &#8211; nie potrafił wtedy jeszcze czytać, ale jedno słowo wryło mu się w głowę &#8211; Arrgah. Od tamtej pory przyrzekł sobie, że będzie szlifował czytanie, by przy następnej wizycie móc przeczytać więcej o Arrgahu. To zaintrygowanie było jego napędem do wykonywania wszystkiego, jak uczyli go mistrzowie. Jeden Ommir nie lubił chłopca, prawdopodobnie dla tego, że miał przez niego więcej pracy.<br />
- Kiedy pójdziemy do biblioteki mistrzu? &#8211; młodzieńcza niecierpliwość wywołała uśmiech na twarzy Korina.<br />
- Jeżeli się postarasz to już jutro &#8211; ta odpowiedz zaskoczyła Moriego. Niemniej bardzo się ucieszył.<br />
- To co mam zrobić? &#8211; już lediw mógł usiedzieć w miejscu. Musiał sie przecież pochwalić Mistrzowi Rughaltowi.<br />
- Spokojnie. Najpierw przeczytaj to &#8211; starszy człowiek wręczył mu ksiązkę &#8211; strony od dwudziestej do setnej. A potem możesz już iść machać mieczem &#8211; Korin uśiechnął sie i poczochrał chłopaka po głowie &#8211; no, a teraz uciekaj do Rughalta.<br />
Mori wyleciał jak z procy i pognał do drugiego mistrza.<br />
-Mistrzu Rughalcie, Mistrzu Rughalcie!!! &#8211; wołał już od progu chaty &#8211; jutro idę z mistrzem Korinem do biblioteki! &#8211; radość młodego była wyjątkowo zaraźliwa. Minął już rok odkąd Mori przyłączył się do łowców. W tym czasie wiele się nauczył. Umiał już czytać, pisanie przychodziło mu z trudem, ale już potrafił złożyć podpis na dokumencie.<br />
Siwiwłosy ise uśmiechnął. Lubił chłopca, był on nieoceniona pomocą, gdy grupa łowców się znacznie pomniejszyła, a jego entuzjazm był zaraźliwy. Od razu wszystkim weselej się pracowało.<br />
- Spokojnie krzykaczu &#8211; trochę ostudził zapał chłopaka &#8211; idź teraz spać. Nie wiem czy zauważyłeś, ale w czasie snu czas płynie dużo szybciej.<br />
Mały zrobił duże oczy.<br />
- Faktycznie&#8230; Czemu do tej pory tak nie lubiłem snu?!! Dobranoc Mistrzu!!! &#8211; nie czekając na odpowiedzź wdrapał się na schody. Piorunem się przebrał i wskoczył do łóżka &#8211; jutro czeka go przecież wielki dzień.<br />
Ranek wstał pogodny i ciepły. Mori powoli otworzył oko, by za chwilę wyskoczyć z łóżka jak oparzony.<br />
- Biblioteka!!!! &#8211; krzyknął na cały dom, po czym narzucił na siebie ubranie. Z pośpiechu prawie spadł ze schodów.<br />
-Spokojnie mały, bo sobie krzywdę zrobisz &#8211; dwaj mężczyźni siedzieli przy stole. Chłopiec się rozejrzał.<br />
- A gdzie Ommir? -  podejrzliwie zapytał. Nie lubił tego rudego opoja, ale on zapewniał im pożywienie i mieszkanie.<br />
- Wyszedł o świcie, miał podobno jakieś sprawy do załatwienia &#8211; odpowiedział starszy. Był już gotowy do wyjścia &#8211; a Ty lepiej pałaszuj, bo nie będę czekał &#8211; zagroził żartobliwie, co poskutkowało zakssztuszeniem się Moriego.<br />
- Nie strasz go, bo zaraz coś się złego stanie &#8211; zaśmiał się Rughalt. Poklepał chłopaka po plecach.<br />
- Już, możemy iść &#8211; chwile później przed młodym stał pusty talerz. A on sam wpatrywał się z uwielbieniem w Korina. Czekał na spełnienie się jego marzeń.<br />
- To chodźmy &#8211; westchnął mężczyzna i otworzył drzwi.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/155/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/155/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/155/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/155/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/155/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/155/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/155/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/155/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/155/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/155/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/155/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/155/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/155/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/155/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=155&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/26/rozdzial-v/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rozdział IV</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/25/rozdzial-iv/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/25/rozdzial-iv/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jul 2011 10:48:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=153</guid>
		<description><![CDATA[Chłopca obudził miarowy stukot kopyt i odgłosy zażartej dyskusji. - Mówię wam, że poleciał na południe! &#8211; nieprzyjemny i piskliwy głos dowodził swojej racji. - Nie. On jest zbyt mądry. Nie poleci prostą drogą do swojego gniazda, będzie kluczył, Ommirze &#8211; odezwał się ktoś inny &#8211; musimy trochę się przyczaić, głównie po to, by odzyskać [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=153&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chłopca obudził miarowy stukot kopyt i odgłosy zażartej dyskusji.<br />
- Mówię wam, że poleciał na południe! &#8211; nieprzyjemny i piskliwy głos dowodził swojej racji.<br />
- Nie. On jest zbyt mądry. Nie poleci prostą drogą do swojego gniazda, będzie kluczył, Ommirze &#8211; odezwał się ktoś inny &#8211; musimy trochę się przyczaić, głównie po to, by odzyskać utracone siły. Straciliśmy czterech ludzi. Co sądzisz o tym smoku Korinie?<br />
- Stary to i cwany gad. Jeżeli dobrze mu się przyjrzałem  to ostatni  żyjący przedstawiciel czarnych smoków &#8211; trzeci mężczyzna miał głos spokojny i rzeczowy &#8211; a o ile legendy sie nie mylą, to jeden z najbardziej upierdliwych smoków, których prawie się nie da zabić. Zwróciłeś uwagę na te złote kajdany? To nie jest zwykły smok.<br />
&#8222;Czy oni mówią o smokach?&#8221; pomyślał Mori. Wtedy przypomniał sobie, co stało się zeszłej nocy w wiosce. Zalał się niepohamowanym płaczem. Zribił to na tyle głośno, że zwrócił na siebie uwagę podróżujących mężczyzn.<br />
- A co my tu mamy &#8211; rudowłosy jegomość z nieprzyjemnym głosem złapał małego za kołnierz i wyciągnął z wozu &#8211; ładnie to tak podróżować na gapę? Kim jesteś?<br />
- Daj mu spokój, widziałem tego małego w wiosce. Podejrzewam, że władował się nam do wozu przez przypadek. Jak na Ciebie wołają chłopcze? &#8211; siwowłosy mężczyzna zwrócił się do gapowicza z przyjaznym uśmiechem.<br />
- M-m-m-mori -wyjąkał chłopiec &#8211; m-m-m-moja r-r-r-r-r-rodzina zg-g-g-g-ginęła w p-p-p-p-p-pożarze. A-a-a-a-a-a-a ja n-n-n-n-nie mog-g-g-g-g-głem n-n-n-n-n-nic zr-r-r-r-r-robi &#8211; zaniósł się płaczem. Siwowłosy mężczyzna pokiwał głową ze zrozumieniem. Wiedział, że takie przeżycie to ciężki cios dla dorosłego człowieka, a co dopiero dziecka.<br />
- No, Mori, ale nie możesz tak sobie z nami jeździć. Co mamy z Tobą zrobić? &#8211; ostatnie pytanie skierował bardziej do towarzyszy.<br />
- Możemy go wziąść ze sobą. Skoro nie ma rodziny, sam sobie za bardzo nie poradzi &#8211; rzekł mąż, zwany Korinem &#8211; przyda sie nam ktoś na posyłki. O ile on się zgodzi&#8230; &#8211; spojrzał na swoich towarzyszy.<br />
- Wykluczone, ten gówniarz przyniesie nam samych kłopotów &#8211; Omir prawie sie zachłysnął powietrzem &#8211; to nie nasza sprawa. Niech sobie idzie, gdzie go  nogi poniosą. Co ja niańka jestem, żeby bawić dzieci? &#8211; obruszył się strasznie.<br />
- Decyzją większości zostajesz z nami mały &#8211; uśmiechął się siwowłosy &#8211; mów mi Rughalt. A teraz chodź ze mną, muszę Ci pokazać Twoje obowiązki &#8211; rzekł i skinął na Moriego. Gdy odeszli od pozostałych, zatrzymał się i uważnie przyjrzał chłopcu.<br />
- Musisz uważać na Omira &#8211; zaczął &#8211; jest on nie tylko nieprzyjemny, ale też bardzo złośliwy, może Ci sprawić wiele przykrości i problemów, dlatego zawsze się miej na baczności. Potraktuj to jako ostrzeżnie. A teraz mi powiedz: chciałbyś zostać łowcą smoków?<br />
- K-k-k-kim P-p-p-panie? &#8211; zbyt wiele działo się ostatnii w życiu Moriego, dlatego też nie wiedział jak odpowiedzieć mężczyźnie.<br />
- Człowiekiem, którego zadaniem jest walka ze smokami. Nie ukrywam, nie zostało ich już wiele, a ten, który mieszkał w lesie nieopodal Twojej wioski należy do najgorszych, ale jest to praca dobrze płatna &#8211; Rughalt uśmiechął się &#8211; może słyszałeś, że smoki uwielbiają gromadzić bogactwa. To jest jeden z plusów zawodu. To jak będzie?<br />
- T-t-t-t-tak P-p-p-p-panie &#8211; wymamrotał chłopiec. Wciąż nie bardzo wiedział, czego oczekuje od niego ten rosły i dumny wojownik, ale postanowił mi się nie sprzeciwiać.<br />
- Świetnie, w takim razie jutro zaczynamy trening. Ja będę Cię uczył walki, Korin &#8211; czytania i pisania, a także starożytnych legend. Co do Omira &#8211; powtarzam, nie wchódź mu w drogę. Jest chciwy i powiedzmy to szczerze, niewiele potrafi. Dlatego jest niebezpieczny. I przestań mnie tytułować panem, zgoda?<br />
- Tak jest Panie, znaczy się Mistrzu &#8211; chłopak miał nadzieję, że może tak tytułować tego tajemniczego mężczyznę, dzięki któremu przeżył.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/153/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/153/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/153/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/153/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/153/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/153/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/153/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/153/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/153/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/153/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/153/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/153/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/153/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/153/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=153&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/25/rozdzial-iv/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rozdział III</title>
		<link>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/24/rozdzial-iii-2/</link>
		<comments>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/24/rozdzial-iii-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Jul 2011 10:47:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szafranna</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytane]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://szafranna.wordpress.com/?p=151</guid>
		<description><![CDATA[Noc rozdarł okropny ryk. Każdy kto żyw, wybiegł z domu, by sprawdzić, co sie stało. A działo się wiele. Do wioski wparował ogromny, czarny smok, plujący z pyska ogniem na lewo i prawo. Ludzie stali w miejscu zaszokowani. Do wielu z nich nie dotarło co się dzieje, szczególnie, że nie znali istoty, która właśnie robiła [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=151&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Noc rozdarł okropny ryk. Każdy kto żyw, wybiegł z domu, by sprawdzić, co sie stało. A działo się wiele. Do wioski wparował ogromny, czarny smok, plujący z pyska ogniem na lewo i prawo. Ludzie stali w miejscu zaszokowani. Do wielu z nich nie dotarło co się dzieje, szczególnie, że nie znali istoty, która właśnie robiła zamieszanie w osadzie. Większość zachwycił wygląd gada. Lśniące czarne łuski, gdzieniegdzie przetykane czerwonymi, ogromne, błoniaste skrzydła, ostre szpony i wielki pysk hipnotyzowały okrutnym pięknem. Wzrok gawiedzi przyciągały złote kajdany  Dopiero czyjś okrzyk wyrwał ich z marazmu.<br />
- Gore! Gore! &#8211; smok podpalił spichrze i magazyny. Na szczęście dla wieśniaków, zboże było już posiane, więc nie tracili wiele. Niemniej były to ważne budynki, które należało uratować, by nie mieć problemów późnym latem i jesienią.<br />
Zaraz za smokiem do wioski wpadła uzbrojona grupa mężczyzn. Wszyscy uzbrojeni w miecze, paru dzierżyło w rękach kusze. Najbardziej wyróżniał się siwowłosy, rosły łowca dosiadający czarnego ogiera, prawdopodobnie przywódca. Miał długi, zdobiony miecz oraz lekką zbroję z narzuconą na nia peleryną.  Sprawnie wydawał on rozkazy tak, by jego ludzie nie doznając większych obrażeń mogli spokojnie zadawać rany zwierzęciu. Smok ponownie zaryczał &#8211; jeden z łowców trafił tam gdzie powinien &#8211; w nieosłonętą łuskami nasadę ogona. Gad miotnął się i ponownie rzygnął ogniem. Tym razem podpalił miejscową świątynię, ale ludzie byli na to przygotowani. Na bierząco gasili to, co podpalił oślepiony bólem i płomieniami legendarny zwierz.<br />
Tymczasem przerażony Mori wybiegł z domu, tuż przed tym, jak kolejna kula ognia trafiła w budynek, w kórym jeszcze przed chwilą spał. Stał z rozdziawioną buzią nie wiecąc co robić. Wśród ogólnego zgiełku niekt nie zwracał uwagi na stojącego chłopca. Przez chwilę się nie ruszał, gdy nagle przypomniał sobie o śpiących rodzicach. Niewiele myśląc podbiegł do chałupy, przystanął jednak gdy usłyszał trzeszczące belki.<br />
- Mamo, tato&#8230; &#8211; nie miał siły wydobyć z siebie głosu, gardło ściskała mu niewidzialna ręka, gdy dom sie zawalił. Sztywno doszedł do stojącego opodal wozu. Wsiadł na niego i zwinął się pod plandeką cicho pochlipując. W końcu nie codziennie człowiek traci wszystko w czasie chwili&#8230;- Mamusiu&#8230; &#8211; w jednej chwili przed oczyma chłopca stanęły wszystkie zabawy z rodzicami, nawet dzisiejsza rozmowa z matką. Nie mógł sobie darować, że nie pomagał dziś ojcu&#8230; Zapłakany i zmęczony zasnął.<br />
Tymczasem  smok zamachnął ogonem i dwóch nieuważnych wojowników odleciało prosto w ogień. Pozostała piątka próbowała trafić gada w nasadę ogona, co skutecznie odciągało uwagę zwierzęcia od ludzi stojących naokoło. Smok ponownie się zamachnął i kolejny wojownik malowniczo rąbnął w ścianę palącego sie budynku. Spotkało się to z ogólnym aplauzem gawiedzi.<br />
- Uważajcie, do jasnej cholery! &#8211; siwowłosy mężczyzna wrzasnął na pozostałych &#8211; smok jest tylko jeden nas było siedmiu i co? Zostało nas czterech. Ruszcie tyłki, bo gad pozabija nie tylko nas, ale też tych ludzi! &#8211; na te słowa jakby czekali mieszańcy wsi. Uzbrojeni w widły i kosy rzucili się na jaszczura. Nieporadnie próbowali  trafić gada w, ich zdaniem, jego wrażliwe miejsca, czyli oczy i brzuch.<br />
- Ubij, zarżnij! Celujcie w ogon!  - do zgiełku bitwy dołączyły pokrzykiwania wieśniaków. Gdy pożar został opanowany, większość z nich postanowiła pooglądać zmagania ludzi ze starożytnym potworem. O smokach mówiły stare legendy i podania, ale nikt z obecnych nigdy nie widział go na własne oczy. Dziedek uśmiechnął się pod nosem. Wyglądało na to, że jego wersja, o mieszkającym w kniei starożytnym gadzie była jednak właściwa. Bitwa się jednak nie skończyła. Coraz bardziej rozjuszony smok kłapał paszczą na ludzi. Był zdezorientowany i próbował uciekać, jednak udało mu się trafić w czwartego łowcę.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/szafranna.wordpress.com/151/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/szafranna.wordpress.com/151/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/szafranna.wordpress.com/151/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/szafranna.wordpress.com/151/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/szafranna.wordpress.com/151/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/szafranna.wordpress.com/151/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/szafranna.wordpress.com/151/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/szafranna.wordpress.com/151/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/szafranna.wordpress.com/151/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/szafranna.wordpress.com/151/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/szafranna.wordpress.com/151/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/szafranna.wordpress.com/151/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/szafranna.wordpress.com/151/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/szafranna.wordpress.com/151/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=szafranna.wordpress.com&amp;blog=15406648&amp;post=151&amp;subd=szafranna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" /><div class="sharedaddy sharedaddy-dark"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://szafranna.wordpress.com/2011/07/24/rozdzial-iii-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/bce581d4a7fc67cb40a24b723a59e920?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szafranna</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
