Rozdział X

-Dziś, drogi Mori, staniesz się pełnoprawnym pogromcą smoków – uroczysty ton Rughalta niósł się po pomieszczeniu – Skończyłeś już szkolenie i ani ja, ani Korin nie jesteśmy w stanie nauczyć Cię czegoś więcej. Witaj w naszym gronie – zakończył podniośle i poklepał młodego mężczyznę po plecach. Był dumny z chłopaka, który uczył się pilnie przez ponad dziesięć lat. W tym czasie wiele się wydarzyło, wiele razem przeszli. Korin z trudem podniósł się z krzesła. Był wśród nich najstarszy i najbardziej doświadczony. Długie lata tułaczki i ciągłej walki zgarbiły mu plecy i powykrzywiały palce.
- Kochany chłopcze, chodź, niech Cię uściskam – starzec z trudem wydobywał słowa – przekazałem Ci cała moją wiedzę. Zobowiązuję Cię do przekazywania jej dalej, kolejnym pokoleniom łowców. Widzisz, mój czas dobiega końca, podejrzewam, że nie ujrzę już ponownie czasnego smoka z Ponurej Kniei. A szkoda, bo jest na prawdę pieknym stworzeniem. Moglibyśmy się wiele od niego nauczyć… – wypowiedź przerwało nagle donośne chrapanie przemawiającego. Na twarzy Moriego pojawił się uśmiech. Tych dwóch mężczyzn dbało o niego jak o syna.
- A to dla Ciebie – drugi mężczyzna na chwilę zniknął za drzwiami, by pojawić się z pięknym mieczem – na gardzie wyryte jest Twoje imię. To taki prezent od nas, używaj go z godnością i rozwagą. Spraw, byśmy już zawsze byli z Ciebie dumni.
Miecz był schowany w pięknie zdobionej pochwie. Sama klinga zachwycała starannością wykonania, a połyskujące na jej  rękojeści grawery tylko potęgowały wrażneia esetyczne patrzącego.
- J-j-j-ja nie wiem co powiedzieć. Jest piękny… – młodzieńcowi odebrało mowę. Wyjął ostrze z pochwy. Było idealnie wyważone, aż przyjemnie się je trzymało, mimo znacznego ciężaru – będę je nosił na plecach, by nie zawadzać sobie i przypadkiem go nie uszkodzić – postanowił.
- Dobrze, dobrze, podziękujesz nam, jak ten miecz oceli Ci kiedyś życie – uśmiechnął się Korin – a teraz panowie, czas na tradycyjne oblanie awansu jednego z nas.
Poszli do pobliskiej karczmy. Było w niej pusto, więc mogli się wygodnie rozsiąść i rozmawiać o wszystkim, bez obawy, że ktoś ich usłyszy.
- Powiedzcie mi, czy na świecie zostało wielu łowców? – z ciekawością zapytał chłopak.
- Nie. Zostaliśmy tylko we trzej. Dawnymi czasy, byliśmy jedną z największych i najbardziej szanowanych organizacji. Obecnie, gdy o smokach można sie dowiedzieć jedynie z legend, jesteśmy niedobitkami. Sam rozumiesz – gdyby zabrakło ryb, rybacy też by znikli. Tak samo jest z nami. Smoki albo tak świetnie się chowają, albo już ich nie ma. Oczywiście oprócz tego czarnego. Jeżeli jeszcze dobrze kojarzę fakty, może to być nie tylko ostatni smok, ale też jeden z najstarszych i najmądrzejszych. -  Korin uwielbiał opowiadać, tym bardziej, że miał wdzięcznych słychaczy.
- A nikt nie pomyślał o tym, by rozmawiać ze smokami, no nie wiem, oswoić je? – Mori postanowił drążyć temat.
- A czy ktoś kiedykolwiek oswoił wiatr? – odpowiedział Rughalt – smoki to istoty rozumne, ale też i dumne, uważające naszą rasę za gorszą. Według legend tylko jednej osobie udało się rozmawiać ze smokiem, ale to podobno była dziewica, którą kiedyś porwał. Czy to prawda? Niewiadomo, ale podejrzewam, że to tyko gadanie starych bab, które chcą za wszelką cenę pokazać, że są równe mężczyznom. Chociaż nie zdziwiłbym się, gdyby sie okazało, że smoki potrafiły mówić.
- A czy zabiłeś kiedyś jakiegoś smoka?
- Jednego. Był stosunkowo młody i głupi, bo jak inaczej nazwać fakt, że wlazł w naszą pułapkę? Co więcej, próbował ziać ogniem, gdy staliśmy po kolana w wodzie. Ale to było wiele lat temu. W tym czasie szukaliśmy innych smoków, opowieści o nieznanych złodziejach i relacji ludzi, którzy podobno widzieli coś dużego i latającego. Tak trafiliśmy do waszej wioski. Aktualnie jesteśmy zbyt starzy, żeby ganiać za gadami. Marzy mi się spokojny dom, ogień w kominku, strawa na stole…
- Czyli ten ostatni smok, został dla mnie?- Mori się zamyślił. Przeczuwał taki obrót sprawy, jednak mu to nie przeszkadzało. Stał się na swój sposób wyjątkowy – był ostatnim łowcą i miał walczyć z ostatnim smokiem.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.